Wycieczka w Góry

Wycieczka w Góry

Wycieczka w TATRY była już ostatnią propozycja wyjazdową zorganizowaną przez Centrum Kultury w Korzennej w te wakacje. Grupą 27 osób wystartowaliśmy o godz. 5.30 z parkingu przy delikatesach w Korzennej. Pomimo wczesnej pory wszystkim dopisywały dobre humory. W Białce Tatrzańskiej dołączył do nas Pan Mirek – przewodnik, który do końca wyjazdu towarzyszył grupie dzieląc się z nami swoją wiedzą i miłością do gór. Wędrówkę rozpoczęliśmy od Doliny Filipka skąd dalej poprowadził nas  niebieski szlak – niecałe 3 km marszu i 280 metrów podejść w kierunku Rusinowej Polany . Po drodze Zatrzymaliśmy się  przy Sanktuarium na Wiktorówkach – kościółek M.B. Jaworzyńskiej Królowej Tatr. Znajdują się tam również tablice upamiętniające tych, którzy zmarli w górach, bądź z górami byli mocno związani. Rusinowa Polana słynie z pięknej panoramy Tatr. Teraz już z autopsji potwierdzamy i zachęcamy do jej odwiedzenia tym bardziej, że trasa nie jest długa ani specjalnie trudna.  Rusinowa Polana obecnie zajmuje obszar około 20 ha i rozciąga się mniej więcej na wysokości 1200 – 1300 m n.p.m. Znaki szczególne? Kulturowy wypas owiec, zachwalane przez niektórych oscypki i sporo miejsca na wypoczynek. A, no i najważniejsze. Genialne wręcz widoki na najwyższe, tatrzańskie wierzchołki m.in na najwyższy szczyt Karpat – Gerlach (2644m.n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Polski Rysy (2499m.n.p.m.). Mieliśmy sporo szczęścia bo pogoda pozwoliła nam je zobaczyć.  Po krótkim odpoczynku poszliśmy dalej w kierunku Gęsiej Szyi. I tu zaczęły się schody … Ruszyliśmy z zapałem po tych schodach, trzymając raczej spokojne, ale rytmiczne tempo. Pan Mirek obiecywał, że trasa nie zajmie nam więcej niż 40 minut. Polana zdawała się szybko pomniejszać, a my niknęliśmy w iglastym lesie. Brak tutaj wypłaszczeń, cały czas trzeba cisnąć pod górkę. Kilka razy przystawaliśmy bo tchu brakowało, a kolejne zakręty oszukiwały, że do celu już blisko. Podobno by dotrzeć na wierzchołek, trzeba pokonać po drodze aż 1180 stopni. Nie liczyliśmy, ale może to być prawda. Kiedy jednak dotarliśmy do celu naszym oczom ukazał się przepiękny widok. Warto było się natrudzić. Panorama, jaką można stąd zobaczyć zapiera dech w piersiach, mimo że sama góra nie powala wysokością. Po pierwsze genialnie widać stąd Gerlach (2655 m n.p.m.) całą Dolinę Białej Wody i Małą Wysoką. Znajduje się ona na lewo od najwyższego szczytu Tatr, zaraz za głębokim wcięciem – to Polski Grzebień. Dalej na prawo Rysy, a tuż obok dwuwierzchołkowa Wysoka. Trochę bardziej w lewo świetnie prezentuje się Ganek, no i nie można zapomnieć też o Młynarzu,  zawieszonym niejako nad samą doliną. Ciekawie wygląda stąd dzika Dolina Waksmundzka, otulona z jednej strony masywem Wołoszyna, a z drugiej granią Koszystej. Sama dolina objęta jest ścisłym rezerwatem przyrody i jest ostoją nie tylko dla tłuściutkich świstaków, ale też nie mniej zaokrąglonych niedźwiedzi, które chętnie wybierają pobliskie zbocza na swoje gawry. Po ok. 30 minutowej przerwie przewodnik zarządził odwrót. Tą samą drogą powróciliśmy na Rusinową Polanę  (nazwa wywodzi się prawdopodobnie od nazwiska Rusinów, sołtysów z Gronia – to właśnie im Zygmunt III Waza podarował w 1628 roku to miejsce). Stąd tym razem zielonym szlakiem przez Goły Wierch gonieni przez coraz większe chmury zwiastujące burzę  dotarliśmy na parking. Wraz z pierwszymi kroplami deszczu odjechaliśmy w kierunku Białki – to się nazywa mieć szczęście 😊 Zmęczeni ale bardzo szczęśliwi zjedliśmy całkiem smaczny obiad (nawiasem mówiąc podczas obiadu rozszalało się prawdziwe gradobicie!). Na koniec wycieczki na uczestników czekał już tylko relaks, który zapewniły im Termy BANIA w Białce Tatrzańskiej.